- A pod wycieraczką sprawdzałeś?
- Tak, dwa razy. Słuchaj, Michel, może innym sposobem?
- No dobrze... oknem?
- Spoko. Podsadzę cię.
Podstawiliśmy krzesło. Philippe na nie wszedł. Wziąłem rozbieg i właściwie byłem już na miejscu.
- Jesteś cały?
- Ała...
- Więc jesteś. - uśmiechnął się Philippe. Otworzył mu drzwi. Klucz był w zamku.
- Dzięki.
Przed nami były trzy wejścia, a gdzie... licho wie.
- Do wyboru, do koloru. Sprawdzamy. - powiedziałem.
- Wiem, gdzie to jest. Nigdy nie pozwalał nam wejść do swojej sypialni, więc to pewnie tam.
Weszliśmy. Musiała tu być rozróba.
- Dziadek lubił pozostawiać zagadki. Znaczy się nam pozostawiał zagadki. Więc teraz pewnie też zostawił.
Podniosłem jakąś kopertę. Miała być wysłana. Nie zdążył.
- Zobacz Philippe. Koperta z listem. Miała być wysłana do jakiejś Sophii Tersteen. Znasz ją?
- Nie, pokaż list.
- Masz, przeczytaj go.
- Och. Brzmi tak:
,,W życiu miałem dwa skarby. Większym byłaś Ty, lecz tamten jest niemały. To skarb, który jest w tym domu. Będziesz walczyła z przeszkodą, jaką jest mój wnuk. Czekaj tu, a go znajdziesz."
- Czyli...
- O nie, cholera. Philippe, to zasadzka!
- Witajcie, panowie. - mówiła prawdopodobnie Sophia.
bardzo fajnie zacząłeś, zwięźle i na temat. Ciekawie się rozpoczyna, czekam na dalszy rozwój akcji. Ile ty masz lat, co?
OdpowiedzUsuńma 12 ;p
Usuń