wtorek, 21 sierpnia 2012

6. Powrót na stare śmieci

- Wejdźcie, wejdźcie - powiedziała Martine.
- Dziękujemy - powiedziałem.
- To co się stało, znów była jakaś akcja? - spytała dziewczyna.
- No jasne - uśmiechnąłem się.
     Dom był duży, ładnie urządzony.
- Kiedy się tu wprowadziłaś?
- Pięć lat temu, po wyprawie po Niemczech. Nie odpowiedziałeś mi, co się stało.
- Dobra, zaczęło się tak...
- Poczekaj, zaparzę kawę.
     Zajęło to chwilę. Wróciła i kontynuowałem opowiadanie.
- Zaczęło się, gdy przyszedłem do Philippe'a. Opowiedział mi o dziadku i testamencie, który zostawił. Było tam coś o pierścieniach, skarbach i jego domu. Wyruszyliśmy tam w poszukiwaniu pierścienia i wskazówek. Nagle pojawiła się pewna kobieta. Nazywała się Sophia, próbowała pokrzyżować nam plany. Walczyliśmy z nimi i... poczekaj, napiję się kawy. Poszliśmy szukać w jeziorze lecz zorientowaliśmy się, że oni nas szukają. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do domu Philippe'a. Okazało się, że go podpalili. Więc ruszyliśmy do ciebie.
- Aha...
- Sęk w tym, że chcą złapać Philippe'a. Myślą, że on wie wszystko. Problem w tym, że ta Sophia wie o nim prawie wszystko.
- Ale się wyspałem... - powiedział półżywy Phil.
- Musimy tam zawrócić i znaleźć ten pierścień.
- Nie, to zbyt niebezpieczne - odezwała się Martine. Chyba że... pojadę z wami i będę was asekurować.
- Myślałem że... - powiedziałem.
- Żartujesz? Myślisz, że za tym nie tęsknię? - spytała.
- To... dobrze. - ucieszyłem się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz